piątek, 28 lutego 2014

Lorde- Pure Heroine

Jesienią ostatniego roku ukazał się debiutancki krążek młodej, australijskiej piosenkarki- Lorde. Wybiła się głównie dzięki minimalistycznemu, elektroniczno-popowemu przebojowi- Royals. Bardzo wyróżnia się on na tle innych radiowych hitów, podobnie jak pozostałe single: Tennis Court, Team i Buzzcut Session. Wśród swoich inspiracji wymienia dubstepowy Burial, w jej muzyce łatwo usłyszeć też wpływy Lany Del Ray (zwłaszcza refren Team brzmi jak wycięty z Born to Die). Płyta jest stosunkowo krótka, nie ma nawet czterdziestu minut, ale wychodzi jej to na dobre. Minimalistyczne sample może i dodają albumowi mroku i oryginalności, ale raczej nie trzyma słuchacza w zaciekawieniu na długo. Te dziesięć kawałków na Pure Heroine to akurat w sam raz, by nie znudzić słuchacza. Wszystkie brzmią podobnie, ale każdy z nich ma swoją nutkę oryginalności, która odróżnia go od reszty, np. chórki w Royals, gitara w World Alone, czy refren Team. Fajny efekt daje też wesoła melodia White Teeth Teens, mojego faworyta na albumie.
Pure Heroine powinien przesłuchać każdy fan nieco bardziej wymagającej muzyki pop. Może na dłuższą metę monotonny styl Lorde może się przejeść, to na razie nie trzeba się o to martwić. Zwłaszcza, że artystka nie planuje długiej kariery muzycznej, jeśli wierzyć temu co mówi w wywiadach.
OCENA: 7/10

F.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz