
Chyba nie ma kogoś takiego, kto nie usłyszałby o ostatnim albumie Daft Punka. Głównie za sprawą wielkiego hitu minionego roku,
Get Lucky nagranego z Pharellem Williamsem. wokalista pojawia się jeszcze raz na
Random Access Memories, w
Lose Yourself to Dance, która jest trochę nudnawym klonem
Get Lucky, opartym na tym samym schemacie. Z utworów bardziej przebojowych można jeszcze wyróżnić
Instant Crush, piosenkę raczej w klimatach popowych, z pięknym wokalem Juliana Casablancas'a. Jednak na płycie są też utwory zbędne, które niepotrzebnie wydłużają czas trwania albumu. Płyta i tak ma siedemdziesiąt minut, niektóre utwory można by spokojnie z niej wyrzucić. Na przykład takie
Game of Love, które zwyczajnie nudzi. Inną wadą
Random Access Memories jest to, w jakim stopniu goście zaproszeni przez zespół przyćmili samych autorów. Charakterystyczny, elektroniczny śpiew Daft Punku jest wysunięty na pierwszy plan zaledwie w kilku utworach, a w wielu nie ma ich w ogóle. A takie
Fragments of Time nie ma z muzyką elektroniczną nic wspólnego. Co nie zmienia faktu, że utwór jest dobry. Myślę, że osoby, które kupiły album po usłyszeniu
Get Lucky nie będą zawiedzione. Większość utworów jest ciekawa i łatwa w odbiorze , co jest ważne przy tworze tak dobrze rozpromowanym. Trochę inną opinię o albumie mogą mieć zagorzali fani dawnego, bardziej elektronicznego i mniej komercyjnego Daft Punka. Jednak ostatecznie można uznać płytę za udaną. Kiedy wyda się tak dobry utwór promujący, trudno jest stworzyć album, który spełni oczekiwania fanów. Jednak w tym przypadku się udało.
OCENA: 6,5/10
F.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz