płyty słucha się całkiem przyjemnie. Po prostu brzmią one, zwyczajnie, przeciętnie, nie ma w nich tej nutki tajemniczości i poezji jaka była na wszystkich poprzednich krążkach zespołu, nawet tych z coverami. No, ale nie ma co narzekać. teksty, choć prostsze, wciąż świetnie opisują polską rzeczywistość. Jest parę świetnych utworów, jak I Can't Get No Gratisfaction, czy Dreadlock Queen. Zwłaszcza uwagę przyciąga ten drugi utwór, najbardziej przypominający stylem dawne Strachy. Szkoda tylko, że to nie on kończy album, zamiast Żeby Z Tobą Być. Już w poprzedniej recenzji wspominałem jak ważne dla mnie jest zakończenie płyty. A tu album kończy się jakimś "szaj szubidu szaj". Jakoś mnie to nie przekonuje. Podsumowując, Strachom zmiana stylu niespecjalnie wyszła na dobre. Choć płyta jest lekka i przyjemna dla słuchacza, to z tą całą lekkością zdecydowanie przesadzili. Jak dla mnie, płyta jest zbyt banalna. Ponadto, jako minus można też uznać okładkę, która jest najbrzydszą okładką w historii zespołu. Jako plusy !TO! zdecydowanie można podać sporą ilość piosenek z potencjałem na stanie się radiowym hitem i parę naprawdę trafnych tekstów. Ale to jednak za mało, by równać się z Dodekafonią, czy Piłą Tango.
OCENA: 5,5/10
F.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz