Smash Mouth to jeden z moich ulubionych zespołów. Został założony w 1994 roku przez
Steve'a Harwella, Grega Campa i Paula de Lisle'a. Większość utworów pisał Greg Camp, który odszedł z zespołu po nagraniu kilku płyt, jednak grupa jakoś radzi sobie bez niego. Zespół wydał jak dotąd sześć albumów studyjnych (nie licząc składanki Greatest Hits i płyty z coverami piosenek świątecznych), które można podzielić na dwie trylogie. Pierwsza z nich, to okres świetności zespołu, a druga ich upadek i powolne odejście w zapomnienie, za sprawą albumu Get the Picture?, który okazał się klapą. Single z tej płyty nie zostały prawie w ogóle dostrzeżone przez media, z wyjątkiem piosenki Hang On, wykorzystanej w filmie The Cat in a Hat, otoczonym jeszcze gorszą sławą niż Get the Picture?. Tyle, że wspomniany album, bardzo mi się podoba. Podobnie jak wszystkie inne krążki zespołu. Nie potrafię nawet wybrać swojego ulubionego. Jako, że kocham muzykę Smash Mouth i nie byłbym w stanie negatywnie ocenić żadnego z ich dokonań, postanowiłem, że opiszę dyskografię zespołu w dwóch postach, bez wystawiania ocen.W każdym z nich skupiając się na jednej ze wspomnianych trylogii.
Po wydaniu drugiego albumu, oczekiwania wobec zespołu wzrosły. Smash Mouth zrobił ten jeden z najtrudniejszych dla muzyka kroków wydając drugą płytę lepszą od debiutu. Teraz musieli tylko utrzymać się na szczycie. Udało się. W 2001 roku ukazał się trzeci krążek zespołu. Muzycy ogłosili wcześniej konkurs dla fanów na jego nazwę. Zwyciężył (jak oryginalnie) Smash Mouth. Album był promowany coverem zespołu The Moonkeys, I'm a Believer i zyskał niemal taką popularność jak Allstar. Sporym przebojem okazało się także Pacific Coast Party. Choć płyta nie ma już takiego klimatu jak swoja poprzedniczka i nie przyniosła zbyt wielu zmian w stylu, wciąż jest na bardzo wysokim poziomie i zawiera parę ciekawostek. Smash Mouth jest po prostu bezpieczną kontynuacją Astro Lounge. To dobry krok, jeśli zyskuje się taką popularność. A co do ciekawostek o których wspominałem- zaskakuje na przykład Keep it Down, dziwaczny utwór rozpoczynający się szeptami Steve'a, w najmniej spodziewanym momencie ustępującym miejsce elektronice, przywodzącej na myśl rechot żaby. Dlatego właśnie nie wystawiam ocen tym albumom. Prawdopodobnie dla większości ta piosenka okaże się niezbyt udanym żartem muzycznym, jednak dla mnie brzmi niesamowicie. Chociaż może, ktoś usłyszy w niej tę głębię, którą ja usłyszałem.
O wydanym w 2003 roku Get the Picture? napiszę już w innym poście. O ile te płyty prawdopodobnie wielu pamięta, co do trzech następnych nie byłbym już taki pewien. Choć uwielbiam wszystkie albumu Smash Mouth, nie mogę ukryć, że tylko te pierwsze trzy miały w sobie tą przebojowość i oryginalność, dzięki której zyskali popularność na całym świecie.
F.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz