środa, 26 marca 2014

Historia Okładki: Coldplay- X&Y


Jedną z najciekawszych okładek na jakie trafiłem miał wydany w 2005 roku album X&Y grupy Coldplay. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona przypadkowym ułożeniem kolorowych klocków, jednak łatwo się domyślić, że chodzi w niej o coś więcej. Kiedy kupiłem pudełkową wersję płyty, zauważyłem, że w środku książeczki znajduje się swego rodzaju legenda, z której pomocą można odszyfrować wiadomość zakodowaną na okładce. Wiadomość okazała się po prostu tytułem albumu, a kod czymś, co jest nazywane kodem Baudot. Powstał w latach 70- tych dziewiętnastego wieku i jest używany w dalekopisach (telegraficznych aparatach drukujących). W podobny sposób zakodowany jest tekst na ostatniej stronie książeczki, brzmiący Make Trade Fair, oraz okładki wszystkich singli promujących ten album. Ale dlaczego zespół zdecydował się na taką okładkę? Tematem przewodnim płyty jest zagubienie, poczucie, że czegoś nam brakuje, albo, że coś jest uszkodzone. Można to usłyszeć na przykład w utworze tytułowym, Fix You lub Square One. Okładka ma być odzwierciedleniem tego zagubienia- trzeba się mocno nagłowić, żeby ją rozszyfrować. 


Kod Baudot
 Jest to jedna z moich ulubionych okładek, wspaniale wprowadza w styl albumu.  Uwielbiam, kiedy zespół próbuje nam coś przekazać poprzez okładkę albumu,a w tym Coldplay jest naprawdę dobry, co pokazuje również okładka ich najnowszego albumu, Ghost Stories. Wiem, że najważniejsza jest sama muzyka, ale jednak przyjemniej słucha się płyty z zakodowaną wiadomością na okładce, niż czarno- białym zdjęciem wokalisty. Automatycznie można wyczuć, że skoro twórca przekazał głębszy sens już w warstwie graficznej płyty, to to samo zrobił w warstwie muzycznej. I w tym przypadku, takie przypuszczenia są jak najbardziej słuszne.                

F.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                

You Can't Win, Charlie Brown- Chromatic


Ostatnio, słuchając LCD Soundsystem na YouTubie, w wyszukiwaniach z podobnymi wykonawcami zauważyłem utwór An Ending grupy You Can't Win, Charlie Brown. Zainteresowany nazwą zespołu, włączyłem piosenkę, i nie pożałowałem. An Ending jest finałowym utworem z wydanej w 2011 roku płyty Chromatic. Cały album oczarował mnie w równym stopniu, jak wspomniany już wcześniej utwór. Płyta zawiera dwanaście utworów utrzymanych w klimacie spokojnego indie rocka, w którym jednak można dostrzec pewne wpływy LCD Soundysytem (np. w Over The Sun/ Under The Water), a chwilami także Radiohead (ponure Glimpse przypomina mi nieco dokonania z czasów Amnesiaca i Hail To The Thief). Jednak większa część albumu utrzymana jest w wesołym nastroju. Głównie za sprawą radosnych wstawek elektronicznych, obecnych niemal w każdym utworze, brzmiących nieco w stylu tych od wspomnianego LCD Soundsystem. To one kształtują to oryginalne brzmienie zespołu. Gitary elektrycznej właściwie tam nie słyszałem, najwięcej jest dźwięków pianina i gitary akustycznej, choć rola gitary jest na Chromatic bardzo uproszczona. Choćby w Songworm, pojawiają się chyba tylko dwa akordy; to sample sprawiają, że ten utwór jest w ogóle ciekawy. Muszę też napisać parę słów o An Ending, bo zacząłem od niego recenzję, a właściwie nie podałem żadnych szczegółów na jego temat. Jest cudownym utworem na zakończenie tej płyty- jest długi, stonowany, brzmienie dzwonków w piękny sposób komponują się z pianinem. Żaden inny utwór nie byłby tak dobrym finałem tego krążka. Album ma jak jednak kilka problemów: w Until December wokale chwilami są cichsze, a chwilami głośniejsze. Wiem, że może jest to umyślny zabieg artystyczny, ale jeśli tak, to niespecjalnie udany. Inną wadą jest głos samego wokalisty- może nie jest zły, ale podobny wokal słyszeliśmy już w indie rocku aż za wiele razy, jest po prostu przeciętny. Wydaje mi się również, że zespół wybrał do promocji albumu nieodpowiednie utwory- na Chromatic są dużo lepsze piosenki niż Songworm i Until December. Możliwe, że to miało wpływ na bardzo małą popularność albumu, który moim zdaniem, jest bardzo niedoceniony.
OCENA: 7/10

F.

niedziela, 16 marca 2014

TOP 13

Postanowiłem zrobić małą toplistę moich ulubionych wykonawców, albumów i piosenek. Jedynie je wypiszę, bo szersze wpisy na ich temat prawdopodobnie już się na moim blogu pojawiły, a jeśli nie, to na pewno się pojawią. A więc:

                                 ALBUMY:
       
        1. Thom Yorke- The Eraser
        2. Coldplay- Viva La Vida or Death And All Of His Friends
        3. LCD Soundsystem- 45:33
        4. Smash Mouth- Astro Lounge
        5. Kult- Poligono Industrial
        6. Radiohead- Amnesiac
        7. LCD Soundystem- This Is Happening
        8. Strachy Na Lachy- Dodekafonia
        9. Kazik- Oddalenie
        10. Florence+The Machine- Lungs
        11. System of a Down- Hypnotize
        12. Justin Timberlake- 20/20 Experience (part 2/2)
        13. Coldplay- X&Y

                   
                              WYKONAWCY:

       1. Coldplay
       2. LCD Soundsystem
       3. Smash Mouth
       4. Radiohead
       5. Kult
       6. Florence+The Machine
       7. Amy Macdonald
       8. Linkin Park
       9. Lana Del Rey
       10. System of a Down
       11. Mjut
       12. Justin Timberlake
       13. Krista Muir

               
                            PIOSENKI:

       1. Coldplay- Life In Technicolor ii
       2. LCD Soundsystem- Dance Yrself Clean
       3. Strachy Na Lachy- Radio Dalmacija
       4. U2- Numb
       5. Justin Timberlake- True Blood
       6. Coldplay- Midnight
       7. A Great Big World- I Really Want It
       8. Radiohead- Life In A Glasshouse
       9. Snowflake- Give It Up (Start Again)
       10. Queen- Innuendo
       11. Linkin Park- Blackout
       12. Radiohead- Separator
       13. LCD Soundsystem- 45:33 (part 4)



To było moje TOP 13. Pewnie wprowadzę w nim jakieś zmiany, kiedy pojawi się nowy krążek Coldplay, ale to dopiero w maju...

F.            

piątek, 7 marca 2014

Happysad- Ciepło/Zimno

Happysad pracuje nad nową płytą, więc w międzyczasie warto przypomnieć sobie ich ostatni wydany krążek, Ciepło/Zimno. Po kontrowersyjnym Mów Mi Dobrze, na którym zespół serwował nam raczej proste i niespecjalnie rockowe melodie, przyszedł czas na powrót do starego stylu grupy. Jednak klimat jest trochę inny niż na poprzednich albumach. Słuchając Ciepło/Zimno odczuwa się spokój, odprężenie, nawet podczas tych mroczniejszych utworów. Kuba Kawalec śpiewa w nich z większą wesołością niż zwykle. Płyta przynosi też dużo naprawdę dobrego, gitarowego grania (wesoły riff we Wpuść Mnie, czy ostre brzmienie w Ciepło/Zimno). Tekstowo to typowy Happysad, są piosenki o miłości, szczęśliwej i nieszczęśliwej, parę kawałków z podtekstem seksualnym, jest też chyba najweselsza piosenka o próbie samobójczej (Most Na Krzywej). Ale najpiękniejszy tekst ma finałowy utwór Nic Nie Zmieniać: "Siadaj koło mnie, to dla ciebie jest ławka, patrz jak pięknie o miłości gada ten, który miłości nigdy nie zazna". To byłoby cudowne zakończenie płyty, jednak jest jeszcze utwór ukryty- Stare Miasto, spokojna piosenka, wyciszenie po majestatycznym Nic Nie Zmieniać. Album ma też słabsze momenty, jak przeciętne Do Krwi, albo Nie Będziem płakać, zniszczone przez kompletnie niepasujący do utworu żeński wokal.
Jak dla mnie, płyta jest jedną z najlepszych w historii zespołu, a już na pewno jest lepsza od swojej poprzedniczki. Ma swoje gorsze i lepsze chwile, ale ogólnie prezentuje się bardzo dobrze, jakości dodaje jej przede wszystkim piękne brzmienie gitar, którego trochę zabrakło na Mów Mi Dobrze.
OCENA: 8.5/10

F.